Mercedes 170V a sprawa Polska...

Mercedes 170V był ważnym etapem w historii firmy Daimler-Benz, gdyż trwale umocnił tę markę w grupie aut klasy średniej. Faktem było, że to właśnie auta klasy popularnej i średniej były głównym motorem rozwoju motoryzacji. Wcześniej samochody Mercedes-Benz funkcjonowały przeważnie w grupie aut ekskluzywnych. Owszem, bardziej elitarnych, ale mniej licznie sprzedawanych. Mercedes 170V miał też kilka ciekawych wątków polskich.

Mercedes 170V pojawił się na rynku na przełomie 1935 i 1936 roku. Za sprawą konserwatywnej konstrukcji oraz dobrej jakości, co owocowało trwałością i bezawaryjnością, szybko znalazł wielu nabywców. Opinie po pierwszych latach eksploatacji były cały czas bardzo pozytywne.

Samochód napędzany był dolnozaworowym, 4-cylindorwym (rzędowym) silnikiem o pojemności skokowej 1697 cm³ i mocy maksymalnej 38 KM osiąganej przy 3400 obr./min. Rozpędzał się do prędkości maksymalnej ok. 105 – 110 km/h i spalał ok. 9,5 – 11,5 l na 100 km.

Posiadał kilka wersji karoseryjnych, m.in. 2 i 4-drzwiowa limuzyna, kabriolet typu A i B, a także roadster i dostawczy pick-up. W czasie wojny budowano też wersje uterenowione (4x2), o uproszczonej karoserii typu otwartego (kübelwagen), przeznaczone dla wojska.

W pierwszym okresie produkcji (1936 – 1942) wytworzono 75.000 egzemplarzy Mercedesów 170V, ogółem wszystkich wersji. Powstawała też wersja 170H z silnikiem z tyłu, ale to już inna opowieść.

Wiosną 1937 roku została podpisana 10-letnia umowa pomiędzy śląskim koncernem metalurgicznym „Wspólnota Interesów” (którego 96% akcji posiadał Skarb Państwa) a niemieckimi fabrykami samochodów, wśród których była firma Daimler-Benz. Umowa dotyczyła rozpoczęcia w Polsce montażu samochodów niemieckich. Z marki Mercedes miały u nas powstawać modele: 170V i 230.

W celu realizacji tego przedsięwzięcia powstała firma „Zakłady Samochodowe Wspólnota Interesów” mieszcząca się w Łagiewnikach Śląskich. Docelowo planowano budowę fabryki w Centralnym Okręgu Przemysłowym (CPO), na południowym wschodzie Polski, ale to były plany na lata 1940 – 1942. Z różnych powodów realizacja umowy bardzo się przeciągała, tak że montaż samochodów ruszył dopiero latem 1939 roku. Do wybuchu wojny zbudowano w Polsce ok. 20 – 30 Mercedesów 170V i podobną ilość aut innych niemieckich marek.

W czasie okupacji Mercedesy 170V stawały się częstym łupem polskich żołnierzy armii podziemnej. Jako bardzo typowe, nie wyróżniające się specjalnie, nadawały się dobrze do wielu akcji konspiracyjnych, m.in. jeden z takich wozów brał udział w pamiętnym zamachu na Franza Kutschere, kilka innych było do stałej dyspozycji warszawskiego KEDYWU.

Po zakończeniu wojny produkcję Mercedesów 170V wznowiono już w 1946 roku. U nas sporo wozów tego typu zostało ze zdobyczy wojennych. Był to jeden z najliczniej występujących modeli w grupie aut zdobycznych. Szybko też zaczęły pojawiać się nowe egzemplarze, z zagranicy. Ich drogi do naszego kraju były bardzo zawiłe i pokręcone, ale to temat na zupełnie inną opowieść. W prawdzie niezbyt licznie, ale nowe Mercedesy 170V zaczęły trafiać na nasze drogi.

Na przełomie lat 40 i 50 zakończono produkcję podstawowego modelu 170V. Na jego miejsce pojawiły się wersje zmodernizowane, m.in.: 170Va, 170Vb, 170S, 170D. U nas szczególną popularnością, zwłaszcza u taksówkarzy, cieszyła się wersja z silnikiem wysokoprężnym – trwałym i oszczędna w spalaniu. Zmiany w kolejnych modelach były duże, ale linia nowych „170” (S, D) nadal przypominała pierwowzór.

Produkcja „170” trwała do 1955 roku. Dwa lat wcześniej rozpoczęto wytwarzanie nowych Mercedesów 180 i 190 (Ponton).

W Polsce o Mercedesach 170V zrobiło się głośno jeszcze kilka lat później. Po „odwilży” politycznej 1956 roku zaczęły pojawiać się w naszym kraju liczne inicjatywy związane z rynkiem samochodowym. Popyt na samochody osobowe był ogromny, a podaż bardzo odgraniczona, do pewnej liczby krajowych Warszaw (większość szła dla firm, a na rynek prywatny trafiał tylko mały procent) oraz niewielkie liczby aut z importu. W latach 1957 – 1958 pamiętna firma „Baltona” zaproponowała sprowadzenie do Polski sporej liczby używanych Mercedesów 170V (i wersji pochodnych), które można było kupić w Niemczech w bardzo korzystnych cenach. Ów pomysł, zaanonsowany w prasie, bardzo rozpalił nadzieje Polaków na własny samochód. Radość była jednak krótka, komunistyczne Ministerstwo Handlu Zagranicznego upomniało „Baltonę” o niestosowności tego pomysłu. Komuniści, rządzący wówczas naszym krajem, mieli własną politykę motoryzacyjną, która wcale nie miała być przyjazna obywatelowi. Wręcz przeciwnie, samochód miał być „marchewką” rzucaną łaskawie tym, którzy będą się płaszczyć przed władzą i jej wysługiwać. Stąd niekontrolowany import nie leżał w interesie władz, gdyż osłabiałby rolę tego ważnego „motywatora”.

Gdyby jednak… sprawa potoczyła się inaczej, być może dziś Mercedesy 170V byłyby najliczniej spotykanym u nas samochodem zabytkowym.


Tomasz Szczerbicki
www.tomasz-szczerbicki.pl